O książkach najwięcej , również o filmach, muzyce, teatrze i tym, co mi w duszy gra
poniedziałek, 29 marca 2010
Kocham Pana, Panie Maleńczuk. Psychodancing

"Siedzę w kuchni przy ajerkoniakowym cappucino, które kojarzy mi się z komunistycznym erzacem czekolady czyli wyrobem czekoladopodobnym, bo przecież też nie jest prawdziwą kawą, tylko jakimś napojem w proszku rozpuszczonym w wodzie, ale cóż, jak nie ma...
Z głośników komputera płynie piosenka "Absolutnie" tym razem w wykonaniu Maleńczuka. Wpadłam w euforię, ta aranżancja (w stylu dancingowym) i wykonanie tak mi dzisiaj przypasowało. Czasami tak mam, że mnie muzyka wprowadza w trans, w stan ekstatyczny, sama nie wiem jaki jest klucz to tego, jednego dnia trafia do mnie to, innego tamto. Kocham tego faceta. Za to, że jest, tak myślę, to przeczucie graniczące z pewnością, chociaż go nie znam, nie czytałam wywiadów i pudelków hihi, no więc, za to, że jest wrażliwym nonkonformistą, prawdziwym do bólu, nic nie udaje, żeby nawet oznaczało to 'trudniej', a do tego wydaje się uczciwy i dobry w swojej łobuzerskiej masce. W Opolu zaśpiewał duet z Markowską, siedziałam i płakałam, taka to była piękna piosenka. A teraz bujam się w rozmarzeniu w takt "Absolutnie", jest tam taki przerywnik instrumentalny, podczas którego wyobrażam sobie parę tańczącą tango w pustej knajpce nad morzem. Ech, jakże ja bym chciała być tą kobietą, która nie tylko umie tańczyć tango, ale ma też partnera, który podziela tę umiejętność i lubi taniec".

Tak pisałam w lipcu 2009 roku na dziennikach, a dziś, po obejrzeniu Majewskiego, chciałam tylko powiedzieć, że jestem stała w uczuciach i nadal płonę miłością do Maleńczuka. Miłością słuchaczki oczywiście. Uwielbiam jego głos, jego image, te maski, które wkłada, coraz to inną i to, że nie można za nim nadążyć.  Wynalazłam w necie, że wyszła właśnie nowa płyta - Psychodancing 2. Muszę ją mieć!  Obie zawierają stare piosenki w nowych aranżacjach zaśpiewane przez Maleńczuka.

Niektórzy mówią, że to pijak i narkoman, że pozer, że ... Nic mnie to nie obchodzi. Nie muszę z nim żyć. Ale sluchać go i podziwiać jako poetę i pieśniarza, jak najbardziej. U Majewskiego powiedział, ze przygotowuje nieznane piosenki Wysockiego, tlumaczy je i potem nagra. Już sie rozmarzyłam, cóz to bedzie dla mnie za uczta!

Poniżej wklejam piosenkę śpiewaną w duecie z inną moją ulubioną wykonawczynią Anną Marią Jopek. "Absolutnie" nie mogę znaleźć.

I NIGDY WIĘCEJ

niedziela, 27 grudnia 2009
Muzykoterapia

Najlepiej myśli mi się pod prysznicem. Woda zalewająca twarz i uszy odgradza mnie od rzeczywistości – jestem tylko ja i moje myśli.

Jeśli tylko nikomu nie przeszkadzam, towarzyszy mi głośna muzyka. Ten, kto wymyślił sypialnie en suite, czyli łazienka przy sypialni, był geniuszem.

Wybór repertuaru to oddzielny rytuał, w zależności od nastroju – dzikie rytmy kubańskie, romantyczne piosenki w rytmie foxtrotta czy slow-foxa, jak kto woli, innym razem stu skrzypków grających tańce węgierskie lub poezja śpiewana. Jedna muzyka zagłusza niedobre myśli, odgania lęki, inna wręcz na odwrót, zmusza do przemyślenia pewnych spraw, nawet gdyby miało boleć.

Tym razem był to Sting. Stoję więc pod strugami wody, a on śpiewa Fields of Gold:

 

You'll remember me when the west wind moves
Upon the fields of barley
You'll forget the sun in his jealous sky
As we walk in the fields of gold


A ja widzę te złote pola na wsi u mojej szwagierki i czuję, że zaczynam się rozklejać, czuję pieczenie pod powiekami i już wiem, że nie powstrzymam łez, że one muszą popłynąć, bo to taki czas nadszedł. Wiosna przywołuje do porządku naturę, każe jej się obudzić, zapachy bombardują komórki pamięci, a te znowu przywołują wspomnienia i nostalgia gotowa.

Jakby tego było mało na te wzruszenia, słyszę zamyśloną trąbkę Marsalisa i fantastyczne wstawki na fortepianie i już wiem, że nadchodzi „Englishman In New York”:

 

It takes a man to suffer ignorance and smile                      
Be yourself no matter what they say                       

I'm an alien I'm a legal alien
I'm an Englishman in New York
I'm an alien I'm a legal alien
I'm an Englishman in New York

(…)

Confront your enemies, avoid them when you can
A gentleman will walk but never run

 

Jestem obcy w Nowym Yorku, mam inny akcent, lubię moje tosty przypieczone z jednej strony, nie piję kawy tylko herbatę; trzeba prawdziwego człowieka, żeby był w stanie znieść ignorancję z uśmiechem, żeby pozostał sobą, nieważne, co mówią inni, nie bój się konfrontacji z wrogami, ale unikaj ich, jeżeli możesz, gentleman zawsze odchodzi, nigdy ucieka - śpiewa Sting, a ja już płaczę na całego, bo ileż to razy przyszło mi tu zgiąć karku, kiedy gorsi, ale miejscowi zbierali pochwały za to, co ja zrobiłam, kiedy z cierpliwością i pokorą trzeba było dochodzić do lepszego stanowiska, a ludzie wokół, tak przecież życzliwi, nie wytrzymywali zniewagi, że z Polski przyjechała i rządzić nami będzie. A co gorsza pierwsi do wbicia noża w plecy często okazywali się Polacy!

Trąbka uspakaja, tuli przytulnym dźwiękiem, kołysze zmęczoną, może troszkę nadwrażliwą duszę, a Sting przypomina jak delikatni czasami jesteśmy, nawet, jeżeli udajemy mocarzy:

 

Tomorrow's rain will wash the stains away
But something in our minds will always stay

(…)

On and on the rain will fall
Like tears from a star like tears from a star
On and on the rain will say
How fragile we are how fragile we are

 

Śpiewam na głos wraz z nim, daję sobie przyzwolenie na ten smutek, bo moje serce, takie mężne, czasami jest kruche jak porcelana. Kiedy tak śpiewam o deszczu z nieba, jak gwiezdne łzy, przypominającym o tym jak delikatni jesteśmy, wiem, ze nie jestem odosobniona w tych uczuciach. Już nie płaczę, wychodzę spod wody i czuję się jak Feniks powstały z popiołów. Poczucie nadnaturalnej siły, paradoksalnie czerpanej ze słabości, potęguje się z każdym oddechem. Jestem gotowa do podjęcia kolejnych wyzwań, do przyjęcia kolejnych ciosów, bo wiem, że już wkrótce nadejdzie i sukces. Czuję to w powietrzu. Poza tym wyraźnie widzę, co osiągnęłam, ile mam powodów do szczęścia, już żadna kurtyna tego mi nie zasłania. Podoba mi się to uczucie. Już nie czuję się spętana smutkiem.

Dajcie sobie czasami, tak jak ja to zrobiłam, przyzwolenie na żal, złość, na zwątpienie, tęsknotę i nostalgię. Wyrzućcie to z siebie. Nie pozwólcie, żeby te uczucia zagościły w Waszych sercach na stałe, bo działają jak trucizna i odbierają siły do codziennych zmagań z rzeczywistością. A tego przecież nie chcemy.

Tagi: muzyka
22:55, kasia.eire , USB Winyle
Link Komentarze (10) »
O autorze
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog z felietonami i codziennymi zapiskami o wszystkim innym
Na stoliku nocnym czyli właśnie na tapecie
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Tu kupuję
Tu zaglądam w szale surfowania
Ulubione o książkach
Tagi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę
free counters
KSIĘGA GOŚCI

Spis moli


Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!