O książkach najwięcej , również o filmach, muzyce, teatrze i tym, co mi w duszy gra
poniedziałek, 31 maja 2010
Stosik majowy. Okulary w drodze, będzie bal!

To jest nienormalne, żeby przestępca robił zdjęcia służące za dowód w sprawie, i jeszcze miał z tego przyjemność, nie mniej jednak, w tym wypadku ma to miejsce i trudno. Biję się w piersi - MEA CULPA, ale króciutko, bo jak się biję, to nie moge pisać.

Po pierwsze primo, nie wszystkie książki zostaną u mnie na zawsze, część z nich została mi przyslana w prezencie do biblioteki polskiej, o której tu raz po raz wspominam. Agnieszka Lingas-Łoniewska sprezentowała trzy swoje powieści, jedną dałam już do czytania znajomej Irlandce, bo jes po angielsku, dlatego jej tu nie ma.

Pochwalę się jeszcze, że wygrałam też w konkursie najnowszą powieść Krajewskiego Erynie, też pójdzie do biblioteki, dopiero do mnie jedzie. Jak już wiecie, w przypadku darowizn dla biblioteki,  zawsze korzystam z prawa pierwszej nocy i czytam pierwsza, dlatego te podarunki jeszcze u mnie są. Za to plakaty reklamujące nowe nabytki, wywieszone w sali, już reklamują ich przybycie.

Po drugie primo, jedna jest nie moja, ale o tym niżej.

Ale ad rem - książki dobierałam pod kątem lata i faktu, że w tym roku siedzę w domu, w tym dwa tygodnie całkiem sama, bo mąż jedzie z synem do Polski, a ja nie (muszę zachować urlop dla nieprzewidzianych okoliczności, które mogą się zdarzyć w związku z chorobą mamy). Dwa tygodnie bez obowiązku gotowania i dotrzymywania towarzystwa to czas, kiedy na pewno połknę duuuużo smakowitych ksiażek.

1. Maja Popielarska i jej ogrodowe książki są dla męża. On szaleje w swoim królestwie, lubi programy Maji, więc namówiłam go na kupno tych pozycji. Mam nadzieję, że się nie zawiedzie

Drugie zdjęcie, od dołu

2. Elif Safak 'Bękart ze Stambułu' - to, co lubię najbardziej, czyli poznawać różne kultury i punkty widzenia. Książka tak polecana na różnych blogach, między innymi Mieście Książek ze nie mogłam się oprzec

3. Agnieszka Linagas Łoniewska Bez przebaczenia - pozycja dla biblioteki, przyleciała do mnie wraz z 6 [Szósty]. Rozczuliła mnie autorka tym gestem, mam też nadzieję, na chwile przyjemniej lektury

4. Danuta Noszczyńska Hormon nieszczęscia, była w przecenie na Merlinie, kosztuje tylko 4.90, polskiej autorki, której nie znam, pomyślałam, że należy kupić i się poznać z jej twórczością. Stoję na stanowisku, że polskiemu trzeba dać szansę zawsze i wszędzie

5. Elizabeth Gilbert - I ze Cie nie opuszczę... - nadużycie z mojej strony, bo faktycznie to ona jest nie moja, kupiona na prośbe koleżanki i dołączona do mojej przesyłki. Ale obiecała pożyczyć

6. Gutowska-Adamczyk "Cukiernia pod Amorem' - czytam wszystko, co wyjdzie tej pisarki, a taka saga rodzinna dziejąca się w Polsce to wyjątkowo smakowity kąsek dla mnie, nie mogło jej zabraknąć. Chyba głodna jestem, bo wszystkie książki są dla mnie dzisiaj smakowitymi kąskami, hehe

7. Andrzej Pilipiuk kolejna część serii Oko Jelenia - lubię, czytam wszystko, świetna rozrywka dla całej rodziny, bo trzeba wam wiedzieć, że u nas większość egzemplarzy jest czytana przez dwie lub trzy osoby w rodzinie (ja, córka, mąż), Wojtek czyta prawie wyłącznie po agnielsku, ale chcemy to zmienić

8. Aleksandra Marinina "Czarna lista" - też czytam wszystko tej pisarki, czekam z utęsknieniem na każdą pozycję, absolutny must have, wart smazenia się w piekle za złamanie obietnicy

9. Joanna Chmielewska "Byczki w pomidorach" - czy ja to muszę tłumaczyć? Dla fanów Chmielewskiej zakup oczywisty, dla mnie dodatkowo fakt, że dzieje się u Alicji, za komuny, w czasie miedzy Wszystko Czerwone a Kocie worki, byl dodatkowym przyczynkiem to pognania kurcgalopkiem do księgarni (za pomocą osoby zwanej córką przebywajacej w Krakowie na urlopie) po rzeczoną książkę

Zdjęcie trzecie, najniżej

10. Agnieszka Linagas-Łoniewska 6 [Szósty] - nie mogłam przegapić kryminału polskiego, do tego, jak wyżej, przysłana do biblioteki, czyli prawo pierwszej nocy obowiązuje

11. Marek Łazarz Czterej Pancerni i Pies Przewodnik po serialu i okolicach - możecie sobie myślec, że jestem straszna paszteciara, ale lubię ten serial, szczególnie ogladany wraz z dziećmi, mam zamiar z synem pooglądać zdjęcia i dołączone DVD oraz poczytać, jak go kręcili i anegdoty temu towarzyszące. Poza tym wytropiona w Krakowie w Taniej Ksiażce za 9 złotych. Grzech było nie kupić

12. 13. Maja Popielarska książki o ogrodzie, świetne zdjęcia, fajne pomysły i porady, głównie dla męża, ale może i mnie coś weźmie na ogrodowanie

14. Eugenia Ginsburg Stroma ściana - nic nie słyszałam o tej ksiażce, aż gdzieś na blogach wspomniano, że matka Aksjonowa też pisała i jedna pozycja została wydana w Polsce, szczęściem na Merlinie była dostępna, ale z wysyłką kosztowała jak za zboże, mam nadzieję, że dobra

15. Katarzyna Grochola Zielone drzwi - z autografem autorki uzyskanym po spotkaniu autorskim w Krakowie, które zostało przez Michalinę zarejestrowane i sobie go dzisiaj obejrzę. Grocholę kocham miłością prawdziwą i nic mnie nie obchodzi, co o niej ludzie myślą i czy wielką pisarką jest czy nie. Dla mnie ważna (patrz wpis o książkach które uratowały mi życie, ulubiona, a jej występ w tańcach tylko potwierdził moje o niej zdanie.

16. Ewa Kujawska - Dom Małgorzaty - przeczytałam o niej u EireAnn i wiedziałam, po prostu czułam przez rajstopy, że mi się spodoba. Wytropiona przez córkę w Taniej Książce w Krakowie za 8 złotych.

To tyle, aż tyle, jestem oczadziała kompletnie. Do tego wydałam niewiele w sumie, bo darowizny, Tania Książka, promocje (w Merlinie miałam jednorazowy upust za bycie ich klientem ileś tam lat).
A poza tym okulary dostanę już w niedzielę, będę szalała jak goły w pokrzywach, czytając , czytając, czytając. Dosyć długo mi zeszło załatwianie formalności (chciałam z dopłatą), badanie oczu, dobieranie oprawek (bo się uparłam na plastikowe, poza tym te, które mi się podobaly były nie na moją kieszeń, musiałam szukać długo takich, które nie będą mnie do szału doprowadzać).

Oto moje wakacje, dom, ogódek, piesiołek, książka. Mnie pasuje. Nie mam w tym roku pieniędzy na szleństwa, ale dla mnie to wszystko to i tak 'odczuwalny najwspanialszy luksus', spokój i dobra książka, czegóż chcieć więcej!?

Po edycji
Zapomniałam o dwóch książkach, Piekary (ulubiony autor córki i męża) mąż ma już w czytaniu, więc mi uciekła ze zdjęcia, a Wedding babylon właśnie dojechał z Play.com.

środa, 26 maja 2010
Poldark - seria powieści historycznych autorstwa Winstona Grahama i serial BBC

Moja 70 letnia przyjaciółka, pół Brytyjka, pół Irlandka, poleciła mi tę serię do czytania (jest 12 części), ale zaraz wręczyla cały serial BBC na dvd i muszę się przyznać, ze jednak poszłam na skróty i oglądam zamiast czytać. Ale fanów powieści historycznej zachęcam do przeczytania zanim sięgniecie po wersję telewizyjną. Powieści byly pisane w latach 40 i 50tych, ale podobno nie straciły wcale uroku. I książki, i serial są tutaj kultowe.

Historia kapitana Rossa Poldarka zaczyna się w ostatniej kwadrze osiemnastego wieku i ciągnie się aż do początku wieku dziewiętnastego. Głównego bohatera gra Robin Ellis, przy którym Richard Chambarlain wysiada, tak uważają kobiety tutaj, a filmik poniżej jest dowodem na to, że jego fanki to nie tylko stare babcie, bo one nie potrafią takich rzeczy montować i umieszczać na youtube. Nawet na facebooku jest strona tego serialu, a babcie, matki i córki razem pod rękę, pikietują siedzibę telewizji, która chciała zrobić trzecią częśc, bez aktorów grajacych role główne, bo ci się nie zgodzili. Widzowie tak ich kochają, że nie wyobrażali sobie dalszej części bez nich. Na filmie na samym dole widać, jak oni wyglądają teraz, a na pierwszym u góry, widzimy ich w serialu.

Serial nakręcony był w 1975 roku, ma więc znamiona produkcji z tamtych lat, ale mnie to nie przeszkadza, bo przypomina mi to czasy, kiedy siedziałam na dywanie i bawiłam się, podczas kiedy moi rodzice oglądali takie właśnie produkcje w TV. Wtedy było to wydarzenie. Tylko niektórzy z was pamiętają pewnie Rodzinę Whiteoków, Paliserów, Rodzinę Forsythów itp.

Historia Poldarka zaczyna się, kiedy przybywa on z Ameryki do domu, do Kornwalii, ku zdziwieniu rodziny, bo był jakoby martwy, dowiaduje się w pierwszej scenie, że ojciec jego nie zyje, majątek w ruinie, a wuj ma go przejąć na dniach, bo ojciec zaciągną u niego dlug. Poldark obejmuje posiadłości z powrotem, niestety nie udaje mu się odzyskać ukochanej kobiety, która jest już zaręczona i ma byc wkrótce poślubiona jego kuzynowi. Jest to typowa angielska saga rodzinna, z nagłymi zwrotami akcji, romansem, pojedynkami, dobrym charakterem, złym charakterem, miłość, praworządność, zdrada, ciemne sprawki... a to wszystko na tle historycznym tamtych czasów, poznajemy więc jak wyglądał system sądowniczy, stosunki rodzinne, właściciele ziemscy i ich stosunki z ludźmi im podlegającymi, są tam też pokazane zagadnienia ekonomiczne, kopalnie miedzi, jak dzialały banki i tak dalej i tak dalej. Jak to w BBC serialach. Jestem ich fanką, pomyślałam więc, że może tu o tym napiszę, bo gdyby nie Jane, w życiu bym na to nie trafiła.

No i ten Robin Ellis ze szramą, ja pierdziu, 35 lat mineło, a nawet teraz robi wrażenie.

środa, 19 maja 2010
Jedz, módl się, kochaj - Elizabeth Gilbert

Najdluzej czytana ksiażka nowoczesnej Europy! Nie dlatego, że jest słaba, wręcz przeciwnie.  Mam tendencję do odmawiania sobie rzeczy, ktore są wyjątkowo interesujące, jakbym nie miała prawa do rzeczy wyjątkowych. Jak to się nazywa w psychologii? Bo w życiu - głupota kosmiczna. Poza tym kilka razy miałam pilnie coś do przeczytania (book club), w między czasie poszła do koleżanki  do czytania, bo ona szybciej oczami "przewraca" po stronicach niż ja i nie miałam sumienia jej trzymać na stand-by, kiedy ja zaliczam różne dziwne pozycje (zbereźności rodzą się w uchu słuchacza), niech przynajmniej ona ma przyjemność.

Powieść mnie zachwyciła. Zawsze chcialam wiedzieć, jak wyglada medytowanie i na czym polega joga, ale nie miałam nigdy cierpliwości do czytania poważnych ksiażczydeł na ten temat. Może ktoś uzna, że żyję skandalicznie nieświadomie i przydaloby mi sie trochę duchowego rozwoju, ale mnie to strasznie nudzi. Porozmawiać z kimś interesującym o tym, proszę bardzo, ale nie czytać poważne produkcję nawiedzonych ludzi z kropką na czole.

Książka Elizabeth Gilbert mnie zachwyciła właśnie dlatego, że opisała swój ból po rozwodzie w sposób prawdziwy i wiarygodny, potem swoją podróż do Wloch tak, że mi ślina ciekła prawie non-stop (ta cześć to Jedz), Indie i medytacje -wreszcie wiem, o co w tym wszystkim chodzi (Módl się), no i Kochaj - czyli Indonezja, dokładnie Bali i tamtejsze przygody wygłodniałej seksu babeczki, bez zbędnej przesady i epatowania wykrzyknikami. Wszystko to w smakowitym sosie, bez zadęcia, mądrzenia się zbytniego, bez pouczania i mistycznego łoł, czyli wow. Równie naturalnie pisze o spatetti i włoskich lodach, jak o medytowaniu i mantrach, o seksie już nie wpsominając. Wiele fajnych cytatów można by sobie wynotować, gdyby to była moja książka, podkreślałabym w niej fragmenty i robiła notatki. Dlatego polecam Wam ją do przeczytania, ale i do kupienia. Zal mi teraz, że nie mogę wrócic do najlepszych 'momentow' i quotów. W czasie, kiedy czytałam, szkoda mi było odrywać się i lecieć do notesu, a potem zapominałam, gdzie był ten fajny fragment. Nic to, może kiedyś sobie kupię i przeczytam jeszcze raz.

Weszłam na Merlina, chcialam kupic ją dla koleżanki. Przeczytałam wszystkie recenzje, wiele z nich mówiło o tym, że w zyciu nie czytali nudniejszej książki. Nie moge w to uwierzyć, wydawało mi się, że każdy, dosłownie każdy, doceni tę powieść za jej lekkość i świeżość. Ona jest jak pokój wietrzony letnią,morską bryzą, gdzie jest cien w wyjątkowo słoneczny dzień, firanka poruszana wiatrem i orzeżwiający napój z listkami miety w ręku.

Nie moge się doczekać drugiego tomu, ktory wydany bedzie już za kilka dni

Dodaje trailer do filmu na podstawie tej książki, nawet nie wiedziałam, że kręcą! Fajnie

czwartek, 13 maja 2010
Śmiech Iguany - Monika Luft

Jak widać na załączonym obrazku znowu audiobook. Tak, oczom muszę dać odpocząć, czekam na test wzroku i nowe okulary, ale nie można przecież w tym czasie tak zupełnie bez kontaktu z książkami zostać, więc czytam, a kiedy już mnie wzrok zawodzi, slucham.

Tę audioksiążkę dostałam od koleżanki i pomyślałam, dlaczego nie? Monika Luft  wprawdzie nigdy nie była moją ulubioną dziennikarką telewizyjną, ale to nie znaczy, że uważam ją za glupią, tylko jakoś mi nie pasowała.  Niestety powieść pozostając w konwencji nazwiska autorki, czyli do luftu.  I sama nie wiem, czy to czas byl niedobry, a może oczekiwałam zbyt wiele, a może to Rafał Królikowski dał ciała?

Po pierwsze ukazaniu  powieści towarzyszył skandal, pewnie marketingowo jeszcze podbito bębenka, wszem i wobec, w wywiadach i prasie, mówiono, że to jest powieść z kluczem, a autorka tajemniczo w tej kwestii milczała. Wiadmo, powieść była napisana zaraz po zwolnieniu z pracy w publicznej telewizji, więc tym bardziej dodawało to pikanterii książce. Spodziewałam się poczytać o jakiś 'krwawych' szczegółach z życia telewizji i układach tam panujących, a tu kicha. Jest wprawdzie dużo, ale jeszcze  mieści się to w ramach wzajemnej adoracji. Jeżeli autorka chciała dokopać, to przeprowadziła zaledwie walke na łapki w stylu damskim. No, ale w sumie w jakim miałoby to być, męskim?

Po drugie lektor był też do luftu. Rafał Królikowski, jakim aktorem jest, mówić tu nie będę, bo to nie ma związku ze sprawą. Tembr głosu ma wprawdzie miły, ale ma dla mnie nieznośną manierę, a mianowicie, nawet jak wypowiada się od siebie, prywatnie, ma zwyczaj ciągnięcia głosek, nie robi przerw między wyrazami, mam takie wrażenie, że mówiąc tekst, buczy (dokładnie tak jak Olivier Janiak w Co za tydzień).  Dodatkowo główną bohaterką książki jest kobieta, więc on próbuje tak czytać, żeby przypominało to stylem i rytmem, raczej kobietę, odstaje więc, bo facet, głos niski, a jakaś taka nerwowości i 'drobienie' wyrazów, jak małych kroczków damskich.

Po trzecie treść. Para dziennikarzy w tym samym czasie traci pracę. Ona w telewizji, Gruba Janina (Nina T.?) juz jej nie lubi, on w prywatnej kablowej, gdzie mu nie płacą od dłuższego czasu i to koniec jego tam kariery. Coś trzeba począć, zmienić w swoim życiu, ale póki co, wybierają się do Hiszpanii. Tam zwiedzają, ona spotyka się ze swoją przyjaciółką, różne rzeczy się dzieją, aż przydarza się okazja pojechac do Meksyku, za darmo, bez ryzyka. Wiadomo, że to głupota, nie ma nic za darmo i faktycznie okazuje się, że trzeba coś przemycić, żeby skorzystać przy okazji, a jak przemyt, wiadomo kłopoty. Czy ich związek przetrwa, czy wpadną w tarapaty, czy tylko skończy się na bolesnej, niegroźnej nauczce? Czy ona go zostawi, a może on pozna kogoś innego i odejdzie? Nie chcę Wam mówić, co się stanie, bo moze jednak ktoś się skusi.

Trudno mi dokładnie powidziec, co było nie tak?  Nie przwiązałam się do żadnego z bohaterów, nie obchodziło mnie, czy oni się wykaraskają z kłopotów, czy utoną, czy ona go zdradzi, czy za niego wyjdzie, nie zdarza mi się to prawie wcale, ale ta powieść była mi całkowicie obojętna, nic we mnie nie poruszyla, ani mnie nawet nie rozbawiła, nie mówiąc o ciekawości, co dalej? Dla mnie wysłuchanie tej książki to była strata czasu, dużo fajniejszych powieści jest na rynku, również polskich autorek. Sama się dziwię, że jej nie odłozyłam.

Także dzisiaj wpis raczej z cyklu - nie polecam.

wtorek, 04 maja 2010
The Glass Room - Kate Holmquist

Kolejna pozycja zaproponowana w moim book club do przeczytania.

Na wszystkich stronach proponujących tę ksiażkę napisano, że osoby, które kupiły czy dały dobrą ocenę tej powieści, lubiły również 'White Teeth' Zadie Smith, 'The White Tiger' Adiga, 'The Secret Scripture' Barry'ego i "Brooklyn" Toibina. Czytałam te książki i bardzo mi się podobały, pomyślalam więc, że jeżeli to nie jest ściema, ta równiez powinna mi się podobać.

Na poprzednim spotkaniu klubu nie mogłam byc, przybyło kilku nowych członków, koniec końców nie dostałam książki i musiałam poczekać, aż któraś z dziewczyn (panowie nam się wykruszyli) skończy i mi podrzuci egzemplarz. Zaczęłam już tracić nadzieję, ze zdążę przeczytać, aż tydzień temu dostałam The Glass Room od sąsiadki ze słowami, że jest za nowoczesna, za płytka i jej zupełnie nie polubiła. Jestem przekorna z natury, więc pomyślałam, że trzeba natychmiast się wziąć do czytania, bo muszę wiedziec, czy faktycznie jest do niczego, a może nie trafiła na swego?

Od pierwszych stron zostałam wpuszczona do sypialni 37letniej kobiety, która analizuje swoje życie w dzien urodzin i zupełnie nie podoba jej się to, co widzi. Hmm, pomyślałam, dam ci szansę kobietko, sama mam takie dni, kto ich nie ma? Decyduje się ona na rozstanie z mężem. Ale nie ma tu łzawej historii o molestowaniu, o niezrozumieniu, o rozmijaniu się itp, jest tylko suchy fakt - mąż nie dorósł do roli męża i do poważnego zobowiazania wobec rodziny, nie zrobił tego przez 13 lat to i nie zrobi potem. Bohaterka mocno stoi na ziemi zwodowo, nie ma problemu z pieniędzmi, chociaż trzeba się w nowje sytuacji ograniczać, decyzja też nie jest dla niej trudna, bo tak naprawdę dojrzewała do niej od dłuzszego czasu, raczej poczuła uglę, że nareszcie się zdecydowała. Co się dzieje potem, nie powiem, bo równie dobrze moglibyście wtedy nie czytać ksiażki. Jest dużo o jej życiu, Louisa szuka przyczyn tej wieleoletniej inercji, która ją omotała i zabiła w niej radość życia. środkowa częśc zabiera nas do South Hampton, nadmorskiego miasteczka wypoczynkowego, na okres jednego lata, które wiele zmieniło. Ta cześć jest moją ulubioną.

Podobała mi się ta powieść. Ciężko mi określić, czy to było tylko babskie czytadło (na pewno nie głupie), czy to już powieść obyczajowa. Bo jak to zmierzyć, jakim sprzęciorkiem? Dlaczego White Teeth Zadie Smith to już dzieło, a inne nie tak bardzo? Gdzie gra na naszych uczuciach marketing, a gdzie na prawdę mamy do czynienia z powieścią wyjątkową?

Jezeli miernikiem dobrej powieści jest fakt, ze w każdej wolnej chwili sięgałam po nią, zeby zaliczyć chociaz kilka kartek, dowiedzieć się, co dalej; jeżeli wyznacznikiem jest wielka przyjmność z czytania powieści, bo napisana jest językiem niezgrzytliwym, płynie miękko i gładko, a przy tym nie ma ani jednego fragmentu, który nudzi, to pewnie już wystarczy, żeby autor mógł być z siebie zadowolony.

Dziwna rzecz, zauważyłam, ale to już po skończeniu, że w tej powiesci prawie nie ma opisów. Ale to, co było, te skąpe wzmianki o stole, czy kolorze ścian, plus moja wyobraźnia, dawały pełny obraz miejsca akcji. Nie miałam problemu z wyobrazeniem sobie postaci, doskonale w mojej głowie tworzyły się obrazy różnych miejsc, chociaż autorka pisała o tym bardzo skąpo. Jak się okazuje, wcale mi są żadne, lub prawie żadne, opisy niepotrzebne, sama sobie tworzę w glowie to, co w danej chwili, w przypadku danej książki, mi pasuje, kręcę swój własny film na podstawie powieści. Podobało mi się to.

Ludzie często określając czytaną książkę, mówią - takie łatwe czytadło - easy read. Jest to określenie pejoratywne, łatwe to znaczy co, głupie? Ja uważam, że o rzeczach trudnych i smutnych można powiedzieć w sposób przystępny i łatwy do czytania, nie ujmując nic książce, a wrecz odwrotnie, czasem mam wrażenie, że pisarze, którzy robią to w wyjątkowo wysublimowany sposób, trudny do przebrnięcia nawet dla wytrawnego czytelnika, robią to dlatego, zeby się popisać, zeby zaleczyc swoje kompleksy i pokazać, ze stać ich na wiele. Mój pogląd na sprawę jest taki, że jeżeli ma się do czynienia z mądrą osobą, w rozmowie wynika to z treści, a nie zagmatwania wypowiedzi. Oczywiście nie zachęcam do używania 100 słów na krzyż, lubię kiedy język jest piękny i zróżnicowany, ale jeżeli zaczyna być za bardzo zagmatwany, ginie w nim myśl, a przecież język jest narzędziem, nie celem.

Niektórzy krytycy narzekają, ze bohaterka za bardzo się poddaje rzeczywistości, ok, podejmuje decyzje, ale potem płynie z prądem. Może i tak, ale są tacy ludzie, sama znam podobnych, ja sie szarpię, peroruję, coś tam próbuje działać, a oni siedzą ze złożonymi rączkami i buzią w ciup, co mnie doprowadza do szału, a koniec końców, to oni są wygrani, bo dobrnęli do tego samego miejsca, co ja, tylko wydatkując mniej energii i nerwów.

Suma sumarrum, jak mawiała profesor Początek, polecam The Glass Room, niestety na razie czytającym po angielsku, na letnie czytadło, na fajne wieczory pod kocem na tarasie, na plażowe, leniwe zakopanie sie w ciepłym piasku z dobrą lekturą.

O autorze
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog z felietonami i codziennymi zapiskami o wszystkim innym
Na stoliku nocnym czyli właśnie na tapecie
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Tu kupuję
Tu zaglądam w szale surfowania
Ulubione o książkach
Tagi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę
free counters
KSIĘGA GOŚCI

Spis moli


Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!