O książkach najwięcej , również o filmach, muzyce, teatrze i tym, co mi w duszy gra
Blog > Komentarze do wpisu
O pisarzach i Wysockim wspominków czar

Wiedziałam, że internet jest wszechmocny, że wszystko można tu znaleźć, ale nie sądziłam, że aż tak, że również w takich sytuacjach.  Nie wiem, czy pamiętacie, jak przy okazji wpisów o Pokonanych i Księgarniach pisałam o kierowniczce pewnej księgarni, o której pamietam, ale straciłam z nią kontakt, a to fajna kobieta była.  I ona mnie przez bloga odnalazła i się odezwała na maila. Ale jaja. Tak się cieszę, że chociaż mail przyszedł w sobotę, do tej pory mi się gęba uśmiecha.

Przy okazji urodzin medialnych Mrożka, bo przecież te właściwe, to on już dawno obchodził, ale jakoś książkę promować trzeba (Dzienniki musze mieć bezwblędnie), przypomniało mi się moje spotkanie z nim podczas Targów Książki w Warszawie. W kolejce po autograf stało milion ludzi, wszyscy wpatrzeni w niego jak w obraz Madonny, czekali cierpliwie, a cicho było jak w kościole. Trochę mnie to wkurzyło, bo ja nie mam w naturze zachowywania się jak 'grupie', czyli taka rozwrzeszczna siksa w histerii na widok swojego idola, czy w ogóle osoby znanej. Stałam kiedyś obok Pilcha, którego kocham miłością prawdziwą i nie oszalałam z radości, zamarłam jedynie lekko, jakbym chciała zatrzymać chwilę, ale potem sobie pomyślałam - głupia babo, facet je, śpi i wydala tak jak i Ty, a podziwiać to go możesz za ksiażki, a nie za to, że stoi obok ciebie. I mi przeszło, kupiłam bilet i się oddaliłam, hehe. No, ale na targach to człowiek wiadomo po co jest, kupować książki i hołdy okazywać, po autograf stojac między innymi. Podeszłam do Mrożka i zaczęłam coś tam gadać, ale patrzę, a on ma głeboko w pogardzie i to gadające babsko w mojej osobie, i tę całą kolejkę, i imprezę w ogóle (jak on się na to dał namówić) i cała jego fisis mówiła - jestem asocjalny facet, dajcie mi spokój. Mam autograf, ale czuję się, jakbym go zgwałciła.

Za to całkiem inne było spotkanie z Barbarą Kosmowska. To jest super babka. Otwarta, serdeczna, gadatliwa i mądra. Fajna po prostu. Tak mi się z nią rozmawiało, jakbym ją znała wieki. Szkoda, że nie widać jej nigdzie. A jej książki uwielbiam. Dała mi nawet swojego maila i żałuję, że nigdy nie odważyłam się napisać i podtrzymać jakoś znajomości, czy też wymiany zdań, bo moze o znajomości to w takich wypadkach trudno mówić.

Inny razem miałam okazję rozmawiać z Coelho - i znowu, świetny otwarty facet, bez zadęcia, przynajmniej w tamtym czasie, nie wiem, jak teraz, ale nie sądzę, żeby się diametralnie zmienił.

Za to Joanna Chmielewska, godnie przyjmuje hołdy i się byle czym nie podnieca. Królowa

Musierowiczowa - ciepła, mamina, z mądrymi oczami, serdeczna też. Taka jak jej książki. Kiedy z nią rozmawiałam, groziła właśnie, że Kalamburka to jej ostatnia ksiażka. Wychodziłam z autografem jak z pogrzebu. Na szczęście nie dotrzymała słowa.

Kiedy zobaczylam Siesicką na targach, siedzącą przy stoliku z tabliczką ze swoim imieniem i nazwiskiem, zakrzyknęłam tylko - to pani jeszcze żyje?!?! I to był okrzyk uzasadniony, bo ona była zupełnie nieobecna lata cale, już nie mówiąc o tym, że jej ksiażki za moich czasów były niedostępne w księgarniach, w bibliotekach prawie też, tylko po znajomości, ona byla dla mnie jak fałszywa pięćdziesiątka euro - wszyscy wiedzą, że istnieje, ale nikt jej nie widział. Przyklęknęlam przy niej, przeprosiłam za nietakt, uściskałam jej rękę, rozmawiałam chwilę. Powiedziałam, i nadal tak uważam, że ona była dla mojego pokolenia, kiedy to z rodzicami nie rozmawiało się o seksie, miłości, narkotykach (zresztą to była dla nas nowość), o rozwodach, bardzo ważna. Ona poruszała te tematy i to niezwykle umiejętnie. Egzemplarze jej powieści były zaczytane do cna. Gdyby żyła w tych czasach lub innym kraju, byłaby bogata jak szejk arabski.

Nicolas Sparks to zupełnie inna liga. Amerykanin. Wiadomo, oni mają luz, nie taki podrabiany, tylko prawdziwy. Usadzili go w takim miejscu, że na początku targów nikt do nie niego nie mógł trafić. Szukali go, błądzili. Ja polazłam tam przypakiem. Patrzę siedzi uśmiechnięty facet i sobie coś czyta. Zapuściłam żurawia,  zobaczyć co, a przy okazji zarejestrowałam, kto on zacz. Zadnej jego ksiazki nie czytałam. Postanowiłam nie udawać, że jest inaczej, bo odkąd na maturze dostałam Popiół i diament, którego też nei czytałam, bo bylam chora i była to jedyna, powtarzam JEDYNA lektura, której nie zaliczyłam, a pytanie z tego właśnie padło i brnęłam w chaszcze aż dostałam pytanie pomocnicze, które rzadko bywa pomocnicze w takich wypadkach - a gdzie ukryli cialo zamordowanego kolegi?... Co ja wam bedę mówić, maturę zdałam, ale kłamać sie oduczyłam.

Powiedziałam, że nic nie znam, co wyszlo spod jego pióra, ale właśnie sobie teraz kupuję, on podpisze, a ja nie będę miała innego wyjścia jak przeczytać, bo co, książki za autografem nie przeczytasz? Uśmiał się jak norka, zaczelismy rozmawiać, a że tłumaczka gdzieś przepadła, a ja po angielsku mówiłam, a że nikogo tam nie było (do czasu ustawienia napisu DO SPARKSA), prawie godzinę tam spędziłam popijając z nim herbatę z jednego kubka.

A Leszek Talko jest dokładnie taki, jak jego książki - inteligentny i zabawny, 'przystojny umysłowo', że się tak wyrazę.

Ostatnio Michalina poszła 'za mnie' na spotkanie z Grocholą w Krakowskim Empiku, kręciła mi to kamerą, żeby potem przywieźć do domu wraz z ksiazką z autografem. Poszło tam dziecko z obowiazku, bo dla mamy, a wyszła strasznie nią oczarowana. To jest świetna babka.

Więcej pisarzy nie pamiętam, ale o jeszcze jednej osobie Wam opowiem - o Włodzimierzu Wysockim. Miałam może z 8 lat. Pływaliśmy statkiem "Szota Rustaweli" po portach Morza Czarnego, Odessa, Batumi, Sukhumi, Sochi i te sprawy. Na tymże statku był Włodzimierz Wysocki ze swoją zoną Mariną Vlady. Byłam dzieckiem, chociaż u mnie w domu często grało się pieśni Wysockiego (na adepterze z płyt winylowych), nie wiedziałam jak on wygląda i malo mnie to w sumie obchodziło. Tam na statku był basen, który po srodku miał bar. Osiadłam na mieliźnie i jadłam loda. W pewnym momencie tak liznęłam nieszczęśliwie, że mi wpadł do wody i go straciłam. Smutno mi było, bo te rosyjskie lody strasznie dobre były. Wysocki kupił mi drugiego i wręczył z zawadiackim uśmiechem. I takiego go właśnie pamiętam. I to, że strasznie byli zakochani, on i Marina. To był chyba ich najlepszy czas.

A tę pieśń nawet potrafię zaśpiewać od początku do końca wraz z nim, bo mój ukochany profesor Puczyński od rosyjskiego zadał nam to na pamięć, a potem wchodził na ławkę i śpiewał z nami w klasie.

A Wy mieliście okazję rozmawiać ze swoimi ulubionymi pisarzami, czy innymi idolami? I jakie wrażenia mieliście po takim spotkaniu, to czego się spodziwaliście, rozczarowanie, miłe zaskoczenie?

wtorek, 28 września 2010, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/09/28 04:17:10
ja do wstydliwych naleze, wiec nigdy nie mam odwagi podejsc, obywam sie bez podpisow. Na drugi dzien po uniwersyteckim spotkaniu z Kieslowskim mijalam go na ulicy i jak uczennica powiedzialam mu dzien dobry (nie odpowiedzial). Jestem w stuprocentach pewna, ze facet na przystanku autobusowym, ktory zapytal mnie jak dlugo wazny jest bilet to byl Edward Fox, ale co znany aktor mialby robic na kopenhadzkim przystanku bez znajomych? pewnie byl tylko do niego podobny. Spotkalam tez kiedys w restauracji Gajosa, ale zajety byl bardziej kieliszkiem, niz otoczeniem, wiec nawet nie pomyslalam o zdobyciu autografu :)
-
Gość: dziunia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/28 13:09:20
Jako młodsze pokolenie i mieszkaniec uroczego zadupia raczej z autorami się nie spotykałam. Natomiast ucząc się do sesji na zmianę czytałam podręczniki i książki Ewy Nowak (tej o której książkach kiedyś wpis tu był), bo jak inaczej wydolić - Biblioteka czynna do piątej rano, to łaziłam między regałami i szukałam czegoś czym by można zapchać umysł na przemian z nauką. Przeczytałam wtedy przez trzy noce trzy czy cztery jej książki (niektóre bardzo na "chybcika") nadrabiając tym samym zaległości związane z jej tytułami, a potem z rozpędu wlazłam w internet i szukałam jakiegoś maila. Znalazłam w końcu, nawet nie wiedziałam, czy to aby na pewno ten właściwy, wystosowałam dwustronicową niemal epistołę i otrzymałam w zamian zaproszenie na herbatę ;) nie skorzystałam jeszcze, ale kto wie?
-
2010/09/28 13:44:37
Piękne wspomnienia. To bardzo miło, ze się nimi z nami podzieliłaś. Zwłaszcza to o Wysockim bardzo ciepłe. :)

Ja na targach książki nie bywam, na spotkania autorskie też nie chodzę, ale jeżdżę za to na konwenty, czyli zloty fanów literatury fantastycznej (i szeroko pojętej fantastyki). Tam jest zupełnie inna atmosfera niż na targach. Tam rozmawia się z autorami normalnie, a pomaga w tym zwyczaj, że na konwencie wszyscy są ze sobą na "ty". Trochę mnie to czasem peszy, ale jednak rozmawia się zupełnie inaczej.

Inna rzecz, że ja raczej staram się nie interesować autorami bardziej prywatnie, bo tak jakoś wychodzi, że co najmniej połowa prywatnie nie jest zbyt sympatyczna. Dużą antypatię czuję w ten sposób do Andrzeja Sapkowskiego i Jacka Piekary, a i kilku jeszcze autorów fantastycznych mnie nie zachwyciło. To bardzo u mnie wpływa na czytanie ich książek, bo jakoś przestaję mieć ochotę na czytanie ich, kiedy autor kojarzy mi się źle... Za to dla równowagi okazało się, że Ewa Białołęcka i Anna Brzezińska są przemiłymi kobietami i od razu poczułam do ich książek większy sentyment.

Nie zawsze udaje mi się oddzielić w myślach książkę i osobę jej autora (jeśli tego autora poznam), chyba, że książka jest naprawdę świetna.

Aha, a autografów od pisarzy nie zbieram, jakoś nie mam takiej potrzeby. Co innego od piosenkarzy. Mam na przykład całą kolekcję autografów mojego ukochanego Jaromira Nohavicy...
-
2010/09/28 16:19:10
artdeco - ja tez wstydliwa i nigdy bym nie podeszla w sytuacji innej niz spotkanie czy targi, gdzie jest to zorganizowane przez kogos i po prostu nie wstyd podejsc (wtedy odwrotnie, martwie sie ze taki pisarz bedzie siedzial i patrzyl przed siebie, a ludzie beda przechodzic i wstydzic sie podejsc, co sie nie zdarza, ale ja juz tak mam, ze sie wciaz martwie). W restauracji, na ulicy, w pociagu - NEVER!
-
2010/09/28 16:20:31
dziunia - a jak Ty wynajdujesz takie adresy mailowe? Bo ja chcialam kiedys napisac do Nowak i nie moglam znalezc. Ja tez spotkalam na targach.
-
2010/09/28 16:23:06
ysabell - konwenty swietna rzecz. Nie jezdze, ale spodziewam sie, ze tam jest super. Nie chcialam nigdy zaprzyjazniac sie z pisarzami, chociaz wymiana maili i listow jest fajna, przynajmniej nie przyjaznic sie na sile, jezeli by sie tak stalo, byloby to tak, jak za kazdym czlowiekiem, naturalnie by do tego doszlo, to tak, ale nie oczekuje po nich, ze od razu beda moimi kamratami. A czasem tak jak ty, wole wyobrazenia niz rzeczywistosc, bo ta moze byc okrutna.
-
Gość: 0068-kate, *.threembb.ie
2010/09/28 16:27:09
Kasienko,nigdy sie nie spotkalam z ulubionym pisarzem,ale uwielbiam ksiazki Grocholi, i kocham piosenki Wysockiego.
-
Gość: dziunia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/28 19:19:36
adres Ewy Nowak? Hm. Bodajże wpisałam w gógla "Ewa Nowak mail" czy coś takiego. Próbowałam kilka razy, wyskoczyło jakieś forum fanów i dziewczyna pisząca że dostała ten adres na spotkaniu i "na pewno jest pewny". No to co mi szkodzi, spróbowałam. Faktycznie to ;)
-
Gość: ania m., *.chello.pl
2010/09/28 20:37:26
Nie miałam nigdy przyjemności spotkania z ulubionym pisarzem, dlatego bardzo zazdroszczę Ci tych spotkań. Myślę że to są takie chwile które pamięta się juz do końca życia i zawsze można sie do nich uśmiechnąć, choćby w taki dzień jak dziś.
Ja jako 7 letnia dziewczynka byłam z rodzicami w Warszawie na podobno kultowym przedstawieniu "Balladyny" w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. Spektakl był niezwykły bo na widowni zbudowana była rampa po której na Hondzie jeździła Bożena Dykiel. Grabca grał nieżyjący już Wojciech Siemion {chłpski król polskiego filmu}. na zakończenie sztuki aktorzy mieli rundę pożegnalną po tej rampie i wtedy Wojciech Siemion zatrzymał się przy mnie i uścisnął mi dłon, zakładam że nawet coś powiedział ale dziś już nie wiem co.
Aha kiedyś na firmowym spędzie poznałam Piotra Bałtroczyka i powiem wam to było niezwykle miłe doswiadczenie. Facet nie piękny ale tak uroczy że czułam się przy nim jak miss świata.
-
2010/09/28 23:23:52
kate - no to mamy kolejne rzeczy, które lubimy wspólnie
-
2010/09/28 23:24:48
dziuniu - a już myślałam, że jest jakaś książka mailowa, hehe. Może kiedyś pogugluje dłużej, bo ostatnio nie mam czasu grzebać
-
2010/09/28 23:25:43
aniu m - po Bałtroczyku się tego spodziewałam, a dlaczego piszesz, że nie za ładny, ja lubię ten typa facetów.
-
Gość: ania m., *.chello.pl
2010/09/29 08:22:43
Chodziło mi tylko o to że nie jest typem amanta, ale przy bliższym "oglądzie" nie ma to żadnego znaczenia. Ja tez lubię takich facetów, dlatego pól godzinna rozmowa z nim pare lat temu jest dla mnie niezwykle miłym wspomnieniem.
-
2010/09/29 09:33:12
pisarzy nie spotkalam, bo tez mialam daleko na wszystkie targi, ale za to mam gdzies upchniete zdjecia z calym SDM i autografy w spiewniku! No to sie pochwalilam :P
-
2010/09/29 15:26:15
Ciekawie poczytać o takich spotkaniach. Spisuj, spisuj, wspomnienia to najlepsze pamiątki, a może kiedyś doczekają się wydania? :)
-
2010/09/29 17:00:44
Piekne wspomnienia masz o Wysockim, szkoda tylko, ze naduzywal alkoholu i wiemy jak to sie skonczylo. Ja spotkalam kiedys Solzenicyna na przyjeciu u mojej przyjaciolki w Stanach, ale z nim nie rozmawialam, powiedzielismy sobie dzien dobry i potem dowidzenia :-))))) Caly czas pograzony byl w rozmowie z gospodarzem. Spotkalam wiele znanym osob ze swiata kultury rosyjskiej (wtedy radzieckiej), bo odwiedzali mnie w ksiegarni, zeby zakupic ksiazki, ktore wtedy nie byly dla nich osiagalne w ich kraju :-))))
Jeden znany malarz, ktory wydal piekny album, napisal mi tak ; Drogiej Tesie na pamiatke, w imie milej milosci- i potem postawil wielkiego kulfona, takiego jak na jego obrazach, jako podpis. :-)))))
Mam kilka ksiazek z autografami polskich pisarzy (w tym Chmielewskiej, hohoho) oraz kilka z innych krajow. Teraz juz nie przywiazuje do tego wagi i nie zbieram autografow, ale jest to fajna rzecz, posiadac takie podpisane ksiazki. :-)))))))
-
2010/10/01 00:10:29
Ania - a już myślałam, że ci się Bałtroczyk nie podoba :-)
-
2010/10/01 00:12:02
wanda - rozumiem, że SDM to Stare Dobre Małżeństwo? Ja ich w ogóle nigdy nie słuchałam. Nie, żebym nie lubiła, nie złozyło się, ja raczej byłam z tych co Sting, Marsalis i te sprawy
-
2010/10/01 00:12:46
maioofka - jak będę sławna, hehe. Tylko musiałabym kogoś zamordować, bo nie mam talentów, to za co miałabym być sławna?
-
2010/10/01 00:13:33
kristofka - ty to masz wspomnienia ze spotkań trzeciego stopnia!!!
-
2010/10/01 16:24:57
Jak dotąd, nie spotkałam jeszcze mojego ulubionego pisarza. Jedyną osobą " ze świata literatury" jaką spotkałam była Pani Ewa Nowak. Spotkanie z tą autorką wywarło na mnie ogromne wrażenie i mam nadzieje, że w przyszłości będzie mi dane poznać jeszcze jakiegoś pisarza ;)
-
2010/10/01 23:28:13
meme - ja tez spotkalam Ewe Nowak, o czym zapomnialam napisac. Super babka.

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę
free counters
KSIĘGA GOŚCI

Spis moli


Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!