O książkach najwięcej , również o filmach, muzyce, teatrze i tym, co mi w duszy gra
Blog > Komentarze do wpisu
Trafiona Zatopiona - Anna Fryczkowska. I jeszcze słów kilka o wielkiej niespodziance mnie sprawionej.

Czytam teraz zupełnie inną książkę (nową powieść Tracy Chevalier - Remarkable Creatures), ale mnie jakoś zmęczyła, nie to, żeby mi się nie podobała, chociaż był moment, że pomyliłam to znużenie z nielubieniem, ale temat niespodziewany i jakoś humoru coś na nią nie miałam.  W takich razach, zamiast czytać, idę sobie odkurzać ksiażki i trochę pomacać, tudzież pocieszyć sie, co też w kolejce czeka. Zdjęłam z półki powieść Anny Fryczkowskiej, przysiadłam półdupkiem na brzegu łóżka i już tak zostałam, na dobre 20 minut. Wpadłam w akcję jak w bagno, zupełnie nie mogłam i oczywiście nie chciałam, się z nią rozstać, musiałam po prostu ją skończyć.  A że nie miałam wiele czasu, targałam ją wszędzie ze sobą, gdziekolwiek przystanęłam, natychmiast otwierałam ksiażkę na przerwanym fragmencie i czytałam - chociaz dwie stroniczki, chociaż kilka zdań. Raz nawet zamknęlam się w toalecie biura, żeby skończyć rodział, bo musiałam wiedzieć, co dalej.

O czym ta powieść? Jak by tu, zeby za wiele nie zdradzić?
Ksiażkę napisać nie jest łatwo, to wiadomo. Nie dość, ze trzeba mieć dobry pomysł, to trzeba miec też sposób na jej konstrukcję. Można przeprowadzić swoich bohaterów przez całe życie, sto lat lub 20 (jeżeli chcemy ubić delikwenta na wojnie lub w wypadku), można zamknąć akcję w kilku latach, można też zawęzić się do kilku dni zaledwie. Można przemierzyc morza i oceany oraz siedem gór, można też zamnkąć bohaterów w windzie. Tym razem autorka postanowiła przeprowadzić większą część akcji w zalanym do trzeciego piętra bloku na Powiślu. Powódź powoduje stan nadzwyczajny w tym budynku, uruchamiają się zachowania, które w normalnych warunkach prawdopodobnie nie miałyby miejsca. Nihil novi - chciałoby się rzec, ale jednak klimat tej historii jest tak dobrze przedstawiony, że chce się wejść głębiej, chce się poznać ją do końca.

Dzień po powodzi jest w powieści wyjątkowo upalny, czułam wręcz (może dlatego, że i u nas było wyjątkowo gorąco) opisywaną kleistość powietrza, komary atakujące zewsząd, pragnienie czystej wody i chęć wykąpania się. Aż poszłam wziąć prysznic!

Treść jest podzielona na krótkie rozdziały, które są narracją poszczególnych osób; poznajemy różne punkty widzenia na to samo zjawisko lub różne narracje, jako tło do dialogu. Lubię taką strukturę opowieści, ze wiem, co w głowie siedzi u poszczegółnych 'postaci dramatu', słyszeć co mówią, a potem miec dostęp do ich myśli, jak to się czasem zgadza z tym, co wypowiedziane głośno lub rozjeżdża.

Książkę czyta się migiem. Jest świetnie wydana przez Wyd. Grasshopper, miękko-twarda okładka, świetnie układa się w rękach, nie zamyka się nieproszona, a czcionka jest bardzo przyjazna mojemu astygmatyzmowi. Wielką przyjemność mi pani Anna zrobiła tą powieścią, taki soczysty obyczajowy kawał dobrej roboty. Autorka jest nie tylko utalentowana, mam nadzieję jeszcze na niejedną powieść, ale i piękna, co widać na skrzydełku, fotografią Emilii Nadratowskiej uwiecznione.

A na końcu chciałam się pochwlić fantastyczną niespodzianką sprawioną mi przez koleżankę Izę z okolic Dublina (chociaż mam nadzieję, ze mogę już mówić przyjaciółkę), która zapamiętała, że pozazdrościłam jej książki 'Poznań Borejków' spółki autorkskiej - Kinga Czachowska, Dorota Szczerba. Podczas swojego pobytu w domu w Polsce, kupiła mi ją w prezencie.

Ale to nie wszystko - dom rodzinny Izy znajduje się kilka ulic od domu Małgorzaty Musierowicz (dla tych, co nie wiedzą, Poznań Borejków ukazuje to miasto poprzez pryzmat serii Jeżycjada Musierowiczowej) i mama Izy poszła do niej i poprosiła o autograf dla mnie.

Czyż to nie jest piękna niespodzianka?

Książka superowa, na kredowym papierze zdjęcia okraszone fragmentami z kolejnych części Jeżycjady, możemy na własne oczy zobaczyć, gdzie działa się akcja powieści, co to jest ta sławna Teatralka, jak wygląda kamienica na Roosvelta i tak dalej.

 

niedziela, 27 czerwca 2010, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/06/27 22:41:03
Jeżycjada powodowała moją tęsknotę za nieznanym mi Poznaniem. Teraz dzięki książce można niektóre miejsca obejrzeć, ale wnętrza trzeba sobie dalej wyobrażać - no i dobrze.
-
2010/06/27 23:06:12
nutto - pewnie, ze dobrze. Jakby to bylo, gdybyśmy wszystko mieli podane na talerzu.
-
2010/06/27 23:19:45
Prezent cudny, najodpowiedniejszy dla mola książkowego :)
-
2010/06/27 23:20:41
ja tez tak lubie macac - a stos rosnie i rosnie, czasu nie starcza na czytanie!
-
2010/06/27 23:44:30
Tez lubie macac i patrzec, wyciagac z polek, kartkowac a nawet powachac, bo niektore maja specjalny zapach :-))))))) Gratuluje z okazji pieknej niespodzianki i zazdroszcze takiej przyjaciolki :-))))))))
-
2010/06/28 06:38:11
WOW!!!! WOW!!!! ksiązka rewelacja- muszę dwie zakupic- jedną dla siebie, drugą dla mojej przyjaciółki, która na punkcie Borejków, ma takiego samego (a może i większego) hopla:))))
A co do radości z dotykania, odkurzania i przeglądania książek- to nałogowo ją sobie dawkuję:) uwielbiam ten moment otwierania półki z książkami i ..ten zapach...
-
2010/06/28 08:03:29
Uwielbiam Jeżycjadę i uwielbiam Poznań, a to oznacza, że "Poznań Borejków" to pozycja dla mnie i muszę ją zdobyć. O Fryczkowskiej nie słyszałam, ale po Twojej recenzji chętnie przeczytam.
-
2010/06/28 11:56:13
A ja słyszę o Fryczkowskiej codziennie, wystarczy, że posłucham męża :-)) Dziękuję za fantastyczną recenzję i dziękuję za nobilitujące sąsiedztwo niezrównanej MM. Pozdrawiam. Li i jedynie.
-
2010/06/28 13:45:53
Ale super! Zazdroszczę takiej niespodzianki! Chociaż wiary w ludzi raczej nie tracę, to przy takich okazjach ona po prostu jeszcze rośnie :)
Cudownie!
-
2010/06/28 15:17:58
agnes - prawda, że trudno byłoby o lepszy

Wando - metodycznie trzeba się za to zabrać

Kristofko - to mamy tak samo :-) też wącham

Kaś - poszukaj w Taniej Książce, tam podobno też była. Dla Borejkomaniaków to jest absolutne muszę-miec
-
2010/06/28 15:23:00
lilibeth - Poznania nie znam wcale, tyle co zobaczyłam z zaprzyjaźnionymi dziennikowiczkami, chcialabym sobie urządzic taką wycieczkę sladami Borejków. Kiedys, kiedyś.
A jezeli chodzi o powieść Fryczkowskiej, ta jest już druga, pierwszej nie znam, ale po przeczytaniu tej, mam zamiar koniecznie nadrobic tę zaległość. Bardzo polecam ją twojej uwadze

m_tucha - nie tracę nadziei w ludzi, ale teraz tak wszyscy zaganiani, ze takie drobne przyjemnosci sprawiane innym (drobne, nie drobne, dla mnie wielka), są coraz rzadsze.
-
2010/06/28 15:25:09
Zrobiłam wielki błąd, że dałam recenzję z powieści Fryczkowskiej w tym samym wpisie, co informacja o książce, bo Musierowiczowa, jej nazwisko ma taką siłę rażenia, jak bomba atomowa i powieść Trafiona Zatopiona zginęła w fali uderzeniowej, a to ona tu miała być bohaterką. Jest naprawdę dobra, sięgnijcie po nią!
-
2010/06/28 15:33:42
Pani Aniu - dziękuję za wizytę. Cieszę się, że mogłam przeczytać tę powieść, ze ją wyśledziłam jak Kapitan Sowa na tropie, bo znalazłam ją całkiem samiutka samiuteńka, a teraz stoi sobie, już przeczytana i spełniona na półeczce, gdzie ma dożywocie zapewnione. Nigdy jej nikomu nie oddam, a pożycze tylko tym, o których wiem, że mi jej nie wysmarują, nie powygniatają, nie sponiewieraja, bo tego nienawidzę. Czy pisarz w ogóle zdaje sobie sprawę z tego, ile czasem radości przynosi on czytelnikowi swoją powieścią?
-
2010/06/29 00:00:14
Kasiu dziękuję. Trafiłam tu z twojego drugiego bloga i cieszę się, że trafiłam. Odkąd mieszkam w Anglii czytam więcej książek polskich autorów niż czytałam w Polsce. Dzięki za recenzje i rekomendacje. Z pewnością przeczytam obie. Pozdrawiam
-
2010/06/29 12:44:31
b_aitch - cieszę się, że trafiłaś. Ja jestem wielka admiratorką literatury polskiej, i tej dawniejszej, wsółczesnej, lubię, kupuję, czytam, bedę polecac. Mam też w swoich tu notkach polecanki anglojęzyczne, filmy też, na pewno coś cię zainteresuje. Pozdrawiam.
-
2010/06/29 13:34:05
Na "Trafioną-Zatopioną" ostrzę sobie zęby już od jakiegoś czasu, a Twoja recenzja ponownie przekonuje mnie, że warto. Będę się za nią rozglądać, bo bardzo mnie ciekawi.

A "Poznań Borejków" również godzien pozazdroszczenia, choć jeszcze bardziej godna pozazdroszczenia taka przyjaciółka... :-)
-
2010/06/29 14:13:50
Ysabell - koniecznie musisz przeczytać. Jest świetna
-
Gość: Bobe Majse, *.ghnet.pl
2010/07/21 00:09:25
Książki Musierowicz osładzały moją "młodość durną i chmurną". Mam duuuuuuży sentyment i wdzięczność dla Autorki. Zaś swoiste "mapy" do książek kultowych też są miłe. Pozdrawiam.
-
2010/07/21 12:54:53
gosciu, pozdrowienia.

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę
free counters
KSIĘGA GOŚCI

Spis moli


Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!